Usiadła w fotelu i bez wstępów wyrzuciła z siebie:
– „Ja już nie wiem, o co chodzi z moim chłopem. Kłócimy się bez sensu, nie da się tego wytrzymać. Muszę to skończyć.”
Słucham i czuję, że za tymi słowami stoi coś więcej.
Widzę i czuję, że w fotelu siedzi nie tylko ona – dorosła kobieta – ale też echo dawnej ofiary. Ofiary, która znała nadużycie, lęk, reżim. I widzę obraz i już wiem, że to echo domu rodzinnego.
I nagle padają słowa:
– „My nie możemy być razem. To jest potworne.”
Pytam o to, co widzę oczami intuicji:
– „Skąd to znasz? Która kobieta kochała oprawcę?”
Pojawia się płacz. Ciało zaczyna drżeć.
I wtedy wraca pamięć dzieciństwa: obraz domu rodzinnego, gdzie panował strach, kontrola, zasady jak w wojsku. To nie był tylko klimat domu – to była energia całej rodziny, nasiąkniętej dawnymi czasami, wojennym reżimem, który wciąż odbijał się echem.
Pracujemy.
Nie wchodząc w szczegóły – chodziło o to, żeby zobaczyć, że miejsce też pamięta, a dzieci czują i widzą więcej, niż dorośli chcą przyznać. Często, to co wisi w powietrzu, staje się częścią naszej psychiki.
Kiedy zaczęła zmieniać swój wewnętrzny obraz domu – ten ciężki, duszny klimat – przestrzeń zmieniła się w coś nowego.
W języku psychologii procesu Arnolda Mindella można powiedzieć, że zmieniła sen, w którym żyła.
Przypomniała sobie scenę ze swoją kilkuletnią córką, bo dziewczynka bawiła się często w domu, chodząc po kątach, mówiąc:
– „Tu trzeba posprzątać, bo tu coś jest… i tu też coś jest.”
I wtedy do niej dotarło – jej córka widziała dokładnie to samo, co ona zobaczyła podczas pracy ze mną.
Te same miejsca.
Te same ciężary.
Echo domu rodzinnego żyje
Psychologia procesu mówi o tym wprost: to, co nieuświadomione, żyje w polu.
Dzieci często są tymi, którzy widzą to najjaśniej – przez zabawę, sny, dziwne słowa, które brzmią jak echo dawnych historii.
I kiedy ktoś ma odwagę spotkać się z tym, co pamięta ciało i miejsce – zmienia się nie tylko przeszłość, ale i teraźniejszość.
Ciało zaczęło „puszczać”, płuca oddychać, krew szybciej krążyć.
A potem wydarzyło się coś jeszcze.
Po kilku dniach od sesji napisała, że stare meble, które dotąd ją drażniły – a na sesji wręcz przerażały – nagle „zmieniły po prostu wygląd. Jakby zaczęły promieniować, uśmiechać się. Nagle nie były już takie ponure.”
Każdy z nas nosi w sobie echo miejsc, w których dorastał.
Czasem wystarczy się zatrzymać i zapytać: jaką energię pamięta moje ciało?
Odpowiedź potrafi zmienić więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.
W pracy z klientami często widzę, jak bardzo nieświadome historie miejsc wpływają na ich codzienność.
Dobra wiadomość jest taka, że można z tym pracować – i można próbować to zmienić.
👉 Jeśli czujesz, że i w Twoim życiu coś z przeszłości wciąż odbija się echem – zapraszam do kontaktu.
👉 Jeśli interesuje Cię ten temat, zajrzyj też do mojego tekstu o Oczyszczanie energetyczne domu
👉 Jeśli chcesz poszerzyć ten temat, możesz zajrzeć do artykułu anglojęzycznego: The Energy Of The Place You Live: How It Shapes Your Life ,który tłumaczy, jak fizyczne i emocjonalne aspekty miejsca wpływają na nasze życie.
Pozdrawiam
Karolina Kościańska-Daniec

